RELACJA Z WYSTAWY „WAJDA”

15 września zakończyła się trwająca od 6 kwietnia wystawa „Wajda” w krakowskim Muzeum Narodowym. Nie byłem w stanie pojawić się na wernisażu, ale za to byłem obecny w ostatnim dniu wystawy. […]

15 września zakończyła się trwająca od 6 kwietnia wystawa „Wajda” w krakowskim Muzeum Narodowym. Nie byłem w stanie pojawić się na wernisażu, ale za to byłem obecny w ostatnim dniu wystawy. Nie ukrywam, że bardzo spodobało mi się to co zobaczyłem i stąd pomysł na krótką relację z tamtego dnia.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Mam wrażenie, że wizytę w Muzeum Narodowym nie tylko ja odkładałem do ostatniej chwili. Na miejscu trafiłem na sporą kolejkę i zwiedzanie z przewodnikiem (w cenie biletu, który w ostatnich dniach dla mieszkańców Krakowa kosztował symboliczną złotówkę) odbywało się przy chyba rekordowej frekwencji, a przynajmniej takie wrażenie odniosłem po słowach oprowadzającej nas pani. Tłoczno, duszno – warunki dalekie od optymalnych, ale nie zauważyłem, żeby kogokolwiek to zniechęciło do zwiedzania.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę to imponująca ilość eksponatów. Już pierwsza sala była nimi przepełniona, a im dalej, tym sytuacja stawała się coraz ciekawsza. Listy, szkice, rysunki, notatki, kostiumy i rekwizyty to tylko część konwencjonalnych artefaktów, które można było oglądać na wystawie. Dodatkowo twórcy pokusili się o środki niekonwencjonalne w postaci multimediów. Fragmenty filmów Wajdy były wyświetlane na ścianach, a w jednym miejscu nawet na podłodze. Wszystko zostało podzielone na autorskie kategorie (filmy niekoniecznie prezentowane były w kolejności chronologicznej) oraz ukryte w wąskich i ciemnych korytarzach muzeum. Liczne odnogi i „ukryte” małe salki tylko potęgowały chęć eksploracji.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Wystawa nie tylko informowała zwiedzających o życiu i pracy Andrzeja Wajdy, ale również o realiach w jakich przyszło mu tworzyć. Przykładowo obowiązująca przed latami cenzura (choć czasem się zastanawiam czy to rzeczywiście mamy już za sobą), to bardzo ważny kontekst, który na szczęście znalazł ważne miejsce pośród innych tematów. Często to właśnie omijanie niedogodności było w polskiej szkole filmowej powodem do realizowania projektów w sposób ciekawszy czy atrakcyjniejszy wizualnie, więc dobrze, że zostało to silnie zaznaczone.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Co ciekawe, według przewodniczki jednym z najchętniej oglądanych eksponatów są sztuczne wąsy zakładane przez Roberta Więckiewicza na planie filmu Wałęsa. Człowiek z nadziei (2013). Ja odniosłem wrażenie, że większym zainteresowaniem cieszyło się ostatnie na trasie zwiedzania pomieszczenie, w którym eksponowane były nagrody Wajdy. Wśród nich oczywiście znalazła się statuetka Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej znana szerzej jako Oscar. Przedmiot, który mnie najbardziej zauroczył to list od fanki Wajdy z prośbą o angaż w filmie. Dziś może wydawać się całkiem zabawny, ale jednocześnie jest dokumentem innym niż wszystkie, bo świadczy o tym jakie emocje reżyser potrafił wyzwalać w swoich widzach.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Wystawę zwiedzałem tego dnia aż do zamknięcia muzeum. Udało mi się jeszcze być ostatnim klientem na książkę wydaną przy okazji tego wydarzenia, również zatytułowaną krótko Wajda. Pozycja jest ładnie wydana i zdająca się zawierać dużo filmoznawczych „łakoci” (i to aż w dwóch językach!).

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydarzenie oceniam bardzo pozytywnie. Jedyna sprawa, którą bym zaliczył na minus to fakt, że w tych pokaźnych zbiorach nie znalazłem niczego co reprezentowałoby jakąś negatywną, słabą stronę reżysera, a tych przecież – jak u każdego zresztą – nie brakowało. W pewnym momencie przewodniczka zaznaczyła, że wspomniany film o Wałęsie był krytykowany za ukazanie swojego bohatera bez wad i niestety mam wrażenie, że ta sama krytyka należy się „Wajdzie”. Pomijając to jedno niedociągnięcie, autorom udało się stworzyć coś naprawdę niesamowitego. Była to pierwsza monograficzna wystawa o Wajdzie na świecie i jeśli ktoś ją przegapił, to pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś powróci. Ja zdecydowanie taką nadzieję mam.

Wystawa "Wajda".
Wystawa „Wajda”, wszelkie prawa zastrzeżone.

RELACJA Z PIERWSZEGO DNIA BYTOM FILM FESTIVAL

W tym roku miałem możliwość po raz pierwszy odwiedzić Bytom Film Festival. […]

W tym roku miałem możliwość po raz pierwszy odwiedzić Bytom Film Festival. Mogłem być obecny tylko w pierwszym dniu, ale nawet ten krótki czas wystarczył mi, żeby się w tym wydarzeniu zakochać.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Bytom Film Festival.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.

Bytomski festiwal pojawił się w kalendarzach pasjonatów kina po raz piąty. Jest on o tyle wyjątkowy, że popularyzuje nie tylko filmy, ale również krytykę filmową. To młoda impreza, tworzona również przez młodych ludzi, a przez to wolna od kłopotliwych naleciałości i dobrze zapowiadająca się na przyszłość. Filmowcy i widzowie, krytycy i blogerzy – wszyscy spotykają się przy okazji rozmaitych prelekcji, seansów, warsztatów czy dyskusji i tworzą absolutnie unikatową atmosferę.

Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Bytom Film Festival.
Fragment zrzutu ekranu ze strony internetowej Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.

Na autostradzie do Bytomia natrafiłem na problemy – stłuczka, do której doszło wcześniej gdzieś na horyzoncie, wymusiła na mnie i innych kierowcach awaryjne hamowanie. Mnie udało się ujść z tego cało, ale w lusterku wstecznym widziałem kolizję samochodów jadących bezpośrednio za mną. Zaowocowało to korkiem, przez co z kolei ja niestety spóźniłem się niecały kwadrans na pierwsze wydarzenie, którym były warsztaty pod tytułem „Czy blogerzy zastąpią krytyków filmowych?”. Byłem bardzo podekscytowany tym spotkaniem, ale szczerze muszę przyznać, że okazało się być rozczarowaniem. Prowadził je w Bytomskim Centrum Kultury Michał Hernes wraz z Mateuszem Rotem (obaj panowie z bloga Watching Closely) i żadnemu z nich nie odmówię doświadczenia, ani chęci do dzielenia się nim z innymi. Być może problemem była wyjątkowo niska średnia wieku wśród zgromadzonych gości festiwalu, ale nie nazwałbym tego wydarzenia warsztatami. Panowie opowiadali o swoich przygodach, o tym co dało im blogowanie i jak nie warto się poddawać, bo sukces może nadejść w każdej chwili. Do tego omówili krótko kilka slajdów o sporze krytyków z blogerami. Zdecydowanie zabrakło konkretnych i praktycznych wskazówek oraz ożywionej dyskusji na zadane w tytule pytanie. Spotkanie trwało też nieco krócej niż w programie, a dzięki temu mogłem udać się na spacer zapoznawczy po Bytomiu.

5. Bytom Film Festival.
5. Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.

Wiele czasu na zwiedzanie nie miałem, ale miasto wydaje mi się być bardzo urokliwe. Byłem już wcześniej wiele razy na Śląsku i po tym krótkim spacerze jestem pewien, że to jedno z najciekawszych miejsc w okolicy. Wracając do „Beceku” na pokaz konkursowych krótkometrażowych filmów dokumentalnych, pomyślałem, że przy okazji kolejnego festiwalu wygospodaruję więcej czasu dla Bytomia. Powrót ze spaceru wynagrodził mnie bardzo ciekawymi filmami. Ze zgłoszonych obrazów wybrano do konkursu sześć. Fuck, it’s biology (2019), Gość (2018) i Zuzia (2019) to bardzo intymne dokumenty, odsłaniające dusze i serca swoich bohaterów. Dziwor (2019) i Połączeni (2018) są inne, odrobinę ekscentryczne jak ich tematy, ale również bardzo ciekawe. Jedynie Ul (2018) jakoś nie przypadł mi do gustu, ale wiadomo – gusta są rozmaite i może dla kogoś akurat to był najlepszy film.

5. Bytom Film Festival.
5. Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.

Po przerwie obiadowej udałem się do pobliskiego Cinema City. Tam prezentowana była Z-boczona historia kina (2006). Poprzedzona została krótką prelekcją z ekranu, poprowadzoną przez Kubę Mikurdę, specjalistę od między innymi Slavoja Žižka, który jest z kolei głównym „bohaterem” filmu. Nie miałem wcześniej okazji obejrzeć tego dwuipółgodzinnego wykładu Słoweńca stworzonego wraz z Sophie Fiennes. Nie był to łatwy seans, ale na pewno pobudzający intelektualnie i dający ciekawą perspektywę na niektóre klasyki kina.

5. Bytom Film Festival.
5. Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.

Ostatnie wydarzenie, w którym uczestniczyłem, to uroczysta inauguracja festiwalu, połączona z projekcją Ostatniej góry (2019) i dyskusją z jej reżyserem, Dariuszem Załuskim. W roli prowadzącego otwarcie i moderatora rozmowy z twórcą filmu, wystąpił Tomasz Pytko, którego jeśli się nie mylę, widziałem już trzykrotnie w podobnych okolicznościach, i który również tym razem wypadł bardzo dobrze. Przedstawiono twórców festiwalu i osoby, które w znamienny sposób przyczyniły się do zaistnienia jego kolejnej edycji. Następnie z entuzjazmem oficjalnie otwarto Bytom Film Festival i rozpoczęła się projekcja filmu. Ostatnia góra zdecydowanie zasługuje na osobny tekst, który postaram się niebawem przygotować, ale już teraz wyznam, że jest to dokument wyjątkowy. Ogląda się go jak połączenie dobrego thrillera z filmem katastroficznym i komediodramatem. Niesamowita mieszanka, którą już teraz polecam. Po seansie odbyła się dyskusja z reżyserem, a po niej udało mi się jeszcze z nim samemu krótko porozmawiać. Pan Dariusz, oprócz tego, że pisze scenariusze i kręci filmy, jest wybitnym wspinaczem i zdobywcą między innymi pięciu ośmiotysięczników. Możliwość zapytania go o pewne kulisy filmowania próby zdobycia K2 zimą (warto nadmienić, że jest to wciąż nieosiągnięty przez nikogo wyczyn), zdecydowanie była dla mnie najcenniejszą chwilą dnia. Udało mi się zorganizować wspólne zdjęcie, które znajdziecie na moim Instagramie. W końcu, zmęczony wsiadłem z powrotem do samochodu i jeszcze w pierwszej godzinie kolejnego już dnia dojechałem – tym razem bez przygód – do Krakowa. Ten jeden dzień będę jeszcze długo wspominać i już teraz odliczam dni i miesiące do kolejnej edycji Bytom Film Festival, co i Wam rekomenduję.

5. Bytom Film Festival.
5. Bytom Film Festival, wszelkie prawa zastrzeżone.